Internetowe refleksje
Czym jest internet?
Inżynier odpowiedział by prosto:
“Internet to bardzo duża sieć komputerowa, czyli miliony komputerów połączonych ze sobą za pomocą przeróżnych urządzeń sieciowych.”
I już.
Definicja z wikipedii:
Internet (dosł. międzysieć; od ang. inter między i ang. net sieć) to sieć komputerowa o światowym zasięgu łącząca sieci lokalne, sieci rozległe i wszystkie komputery do nich podłączone.
Jednak Internet nie jest już dzisiaj tylko urządzeniem technicznym. To coś więcej. Internet jest jednym z symboli naszej epoki, zaraz obok telefonu.
Często mówimy:
- pogadamy przez neta
- ściągnij z netu
- poszukaj w internecie
Internet to także zawartość tych milionów komputerów, miliardów twardych dysków, to INFORMACJA.
Masz internet – masz dostęp do informacji i wiedzy. Na każdy temat, w przeróżnej formie.
Moja córka przyszła ostatnio ze szkoły i oświadczyła:
- pani kazała żebyś poszukał czegoś o biedronkach i muszę to przynieść na jutro do szkoły.
Ok. Żaden problem. W zasięgu 20-30-stu uderzeń w klawiaturę i 15-30 kliknięć myszką miałem wydrukowane kolorowe kompendium wiedzy na na temat biedronki. Rodzina, gatunki, rodzaje, zdjęcia, zwyczaje.
Po 15 minutach przyszła żona i z wyrzutem stwierdziła:
- no mógłbyś dziecku poszukać tych informacji
Spojrzałem na nią nieco zaskoczony i bez słowa wskazałem na wydruki leżące na biurku. Nawet nie zauważyła kiedy wykonałem pracę domową.
Pamiętam jak takie zadania wykonywałem 20-25 lat temu kiedy sam chodziłem do szkoły. Oooo to były wyzwania. Na szczęście miałem mądrą mamę, która doceniała potęgę wiedzy i w ciężkich komunistycznych czasach “załatwiła” w zamian za talony za makulaturę ENCYKLOPEDIĘ – świętą księgę wiedzy.
To było coś!!! Potrzebowałem znaleźć informację o biedronce siedmiokropce – jest : 5 linijek tekstu i czarno czerwony rysunek [bo to było wydanie KOLOROWE]. Ekstra. Usłyszałem tajemnicze słowo “penis” -> do biblioteczki -> encyklopedia -> jest. Chciałem sprawdzić gdzie leży Uganda -> encyklopedia -> jest.
A dziś: wchodzę w neta -> google -> i mam informację praktycznie o wszystkim. Od aktualnej ceny tony węgla w RPA poprzez informację o zastosowaniu tetracykliny po metodę produkcji domowego wina.
Wszystko w zasięgu paru kliknięć i 2-5 min.
Nawet nie zdajemy sobie sprawę jakim dopalaczem rozwoju naszej cywilizacji jest internet. O ileż łatwiej, szybciej można zdobyć wiedzę.
Kiedyś myślałem, że najważniejsze to nauczyć córkę czytania. To pozwoli jej dalej samodzielnie zdobywać wiedzę.
I chyba miałem rację, ale dziś wiem, że teraz muszę nauczyć ją obsługi google i metod wyszukiwania informacji.
Internet jest też zjawiskiem społecznym i kulturowym. To sposób na komunikację. I nie chodzi tylko o prostą wymianę myśli, ale nawiązywanie nowych kontaktów.
20 lat temu chłopak, który chciał poznać dziewczynę musiał zacząć obracać się w “towarzystwie”. Uczęszczać na prywatki, do klubów, kawiarni itp. Dziś wystarczy, że zasiądzie do kompa i podłączy się do internetu. Co ciekawsze – dla dziewczyn jest to doskonałe narzędzie pozwalające w dosyć bezproblemowy sposób przełamać kulturowe schematy w myśl których powinna czekać, aż mężczyzna się do niej odezwie.
Internet to źródło wszelakiej rozrywki. Mamy tu czego tylko dusza zapragnie. Od publikacji filozoficznych do najbardziej perwersyjnych filmów porno.
Internet to sposób na wyrażenie siebie. Wystarczy, że mam komputer, dostęp do netu i już mogę opublikować własną książkę, wiersze, muzykę, fotografię, obrazy, opowiedzieć o sobie, o swoich problemach. Anonimowo lub nie mogę powiedzieć całemu światu co myślę.
Wyobraźcie sobie co powiedziałby na to np. Słowacki, który całe życie borykał się z problemem wydania własnych dzieł?
Pomału, niezauważalnie internet wkrada się we wszystkie sfery naszego życia. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak jest wszechobecny, pomocny i niebezpieczny.
Kiedyś snuto katastroficzne wizje: co by było gdyby nagle wyłączono prąd?
Na małą skalę mieliśmy próbki takiej sytuacji ostatnio w Warszawie i parę lat temu w Stanach.
A co by się stało gdyby nagle jakiś super wirus zniszczył internet?
Czy wpłynęło by to na nasze życie?
Oj chyba tak.
Większość dużych firm opiera swoją wydają pracę o komunikację via net.
Prawdopodobnie ZUS pogrążyłby się w chaosie.
System bankowy miałby duże kłopoty.
Światowe giełdy przestały by działać.
Prasa, radio, telewizja zostały odcięte od źródeł informacji.
Ja nie mógłbym sprawdzić zamówień, zrobić przelewów, pogadać z bratem w Irlandii, sprawdzić pogody na jutro i aktualnych wiadomości. Koszmar!
A najgorsze jest to że moja córka, która jest aktualnie chora, nie dostała by maila z pracą domową!!!