Jak zrobić z kiczu arcydzieło
Oglądnąłem właśnie killbila. Trochę jestem spóźniony, ale co tam…
Dobił mnie ten film. Coś niesamowitego.
Jest to nieprawdopodobny przykład jak z niczego można zrobić coś.
Jeśli chodzi o wątki, pomysły na akcję to nie ma w nim nic nowego. Jest to kolaż najbardziej wyświechtanych, płytkich i kiczowatych pomysłów jakie kiedykolwiek pojawiły się w kinie. Porachunki gangsterskie, tajne organizacje, manga, zemsta, powstanie z grobu, przebudzenie ze śpiączki, wschodnie sztuki walki, westernowe klimaty, syndykaty zła, fontanny krwi, samurajskie miecze – jednym słowem zlepek kiczu.
A jednak …. w mistrzowskiej realizacji, przy udziale doskonałych aktorów, świetnych zdjęć całość nabiera przedziwnej wartości artystycznej. To chyba nawet nie jest parodia.
Coś niesamowitego. Ale fakt faktem drugiej części nie wytrzymałem do końca