Natura daje znać o sobie….
Zmagając się z codziennością pchamy do przodu głaz własnego losu i zapominamy o czymś co zwie się środowiskiem naturalnym. Kojarzymy jedynie najbliższe otoczenie – technologiczny wytwór cywilizacji: dom, jezdnia, sygnalizacja drogowa, komóra, samochód, telewizja… no może gdzieś się przewinie w naszej świadomości drzewo, ptak.
Aż tu nagle przyszła burza. Krótka, szybka, niezbyt gwałtowna burza jesienna. I w swojej zawiłej teorii chaosu ładunków elektrostatycznych postanowiła (choć przecież nie myśli ;-) przyładować w słup niskiego napięcia na naszej ulicy…
I wlazł impulsik w kable i spenetrował nasze sieci energetyczne. W ciągu ułamka sekundy szlak trafił telewizory, lodówki, radia, komputery, sterowniki automatyki, transformatory i całe to uzbrojenie cywilizacyjne prostego człowieka w promieniu 200m.
Taaaak. I nagle w naszej świadomości zaiskrzyły żaróweczki: „Ooooo – natura. To ona jeszcze istnieje”.
A wydawało się, że to my jesteśmy panami tego świata, że to my tu rządzimy i nic nam nie podskoczy. A tu niespodzianka: nie ma fazy i ciemno, głucho i zimno…