Testosteron
Oglądnąłem lejdis i tak mi się to spodobało, że z rozpędu dziabnąłem testosteron. I jestem pełen szacunku. Arcydziełko.
O ile lejdis to prosta, śmieszna komedyjka gdzieś tam dotykająca istoty problemów damsko męskich o tyle testosteron zakrawa na prawdziwe dzieło sztuki. Niby prosta komedia o tych facetach, a jednak w sposób teatralnie dramatyczny uwydatnia istotne elementy męskości.
I choć czasami pod zasłoną komizmu kryją się dramaty, tragedie życiowe i problemy psychologiczne to jednak całość jest zamknięta budującym podsumowaniem iż wszystko to nieważne, najważniejsza jest miłość.
Komentarze są wyłączone