Wybraliśmy się z córką do schroniska dla zwierząt, aby wybrać obiecanego kota. Wbrew moim obawom, okazało się iż w schronisku są piękne, wypasione koty złaknione kontaktu z ludźmi. Oczywiście córka wybrała najbrzydszego kota jaki był. Szybko jednak okazało się że był to dobry wybór. Micia, bo tak została nazwana kotka nadrabia charakterem. W życiu nie widziałem takiego grzecznego i spokojnego kota. Wystarczy spojrzeć na nią, a już mruczy na odległość. Wystarczy gdzieś przysiąść, a po chwili już przychodzi sobie do człowieka włazi pomalutku na kolana. Nie sposób jej nie lubić. Teraz wlazła mi na biurko położyła się obok myszki i śpi.
Jest tak towarzyska że łazi za nami po całym domu. Jeśli tylko wszyscy wyjdą z pomieszczenia zaraz przenosi się razem z nimi.
Wie że nie wolno wskakiwać na stół i blat kuchenny, ale potrafi rozkosznie prosić o jedzenie jak żona przygotowuje świeże mięsko na kotlety.
Była troszkę wychudzona, ale oczywiście moje kobiety podjęły to jako wyzwanie. W ruch poszły różne pokarmy dla kotów, witaminki i naturalne przysmaki. No i kotka pomału zaczyna wyglądać coraz lepiej.
Śmieszna sprawa, bo kot wygląda na takiego który był wychowany całkowicie w domu i na dworze zachowuje się tak jakby trafiła do jakiegoś innego świata. Boi się wiatru, ziemi, ptaków, wszystkiego…