Paweł Kryst

moja strona nie całkiem prywatna

Jak lamer

Zaszufladkowany do: Myśli moje — pawel at 9:41 am on środa, Listopad 22, 2006

No i stało się.

Zachowałem się jak totalny lamer.

Wszedłem na niewłaściwą stronę, ściągnąłem niewłaściwy plik i uruchomiłem go bez skanera.

I załapałem wirusa! win32.tenga. I do tego zorientowałem się dopiero po dwóch dniach!
Właściwie nie ma się czym chwalić. Wstyd i upokorzenie. Ale cóż – każdy popełnia błędy.

W każdym razie już po wszystkim. Parę godzin pracy i udało się doprowadzić system do używalności.
Swoją drogą muszę pozwolić sobie na refleksję:

Komputer Osobisty osiągnął współcześnie taki stopień skomplikowania systemu, że
posiadł umiejętność charakterystyczną dla zaawansowanych organizmów żywych: pomimo awarii poszczególnych elementów zachuje zdolność działania całego systemu.

Niegdyś awaria dowolnego podzespołu kończyła się dezaktywacją całości sprzętu.

Teraz ilość podzespołów sprzętowych, modułów oprogramowania i stopień ich autonomiczności jest tak duży, że brak kilkudziesięciu plików nie robi różnicy. Uszkodzenie niektórych podzespołów jest niezauważalne.

Pamiętam jak kiedyś straciłem jedną kość pamięci ram. Zorientowałem się dopiero kiedy testowałem jakiś nowy program do analizy systemu. Patrzałem w ekran i nie mogłem się nadziwić, że mam tylko 256MB ram. Nie wiem kiedy nastąpiła awaria! Post factum zdałem sobie sprawę, że faktycznie coś ostatnio wolno działał sprzęt, ale działał!

Do niedawna była to cecha wyłącznie organizmów żywych. Może nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale mniej więcej od 16-17 roku życia w naszych systemach bez przerwy nawalają podzespoły. Po 30-tce właściwie utrzymuje się stan permamentnej awarii ok 5-10% podsystemów. A to w stawach chrupi, a to głowa boli, a to oczy nie wytrzymują, a to palec się nadwyrężył od klikania myszki, a to w plecach chrupneło, a to nereczki przewiało itd. itp. Po każdym imprezowym autozatruciu alkoholem tracimy miliony szarych komórek.
A mimo to działamy! Pracujemy! Kochamy! Żyjemy!

W tym byliśmy lepsi od maszyn. Wystarczył brak smaru w łożysku i tylko kwestia czasu – awaria.
A teraz już nie mamy się czym chlubić. Cholery zaczynają być odporniejsze od nas. :-(